pieszy żółty

Szlak Bursztynowy

Label
  • Dystans 0.00 m
  • Czas 0 s
  • Prędkość 0.0 km/h
  • Min. wys. 0 m
  • Maks. wys. 0 m
  • W górę 0 m
  • W dół 0 m

Szlak rozpoczyna się na pętli autobusowej w Otominie. W tym miejscu przechodzi również szlak zielony z Sopot (Kamienny Potok) do Skarszew, więc możemy wybrać czy podążać za kolorem żółtym czy zielonym.
Żółty prowadzi nas przez kilkaset metrów drogą gruntową dochodząc do pierwszego mijanego jeziora. Jezioro Otomińskie w czasie sezonu letniego oblegane jest przez mieszkańców okolicznych domków jak i przyjezdnych z centrum miasta. Dobre miejsce na zrobienie grilla i wypoczynek nad zacienionym brzegiem.
W tym miejscu spotykają się szlaki niebieski z Sopot (Kamienny Potok)do Kartuz i czarny z Sopot do Sierakowic. My dalej podążamy żółtym który kieruję się wąwozem w stronę Sulimia. Po przejściu kolejnych paruset metrów uciekamy na południe wchodząc do lasu. I tak tym lasem meandrując leśnymi ścieżkami, mijając pola, potoki, rozlewiska dochodzimy do rezerwatu Bursztynowa Góra.
Warto się zatrzymać przy tym miejscu i wejść w głąb lasu – oczywiście po ścieżkach wyznaczonych do tego celu, aby zobaczyć pozostałe wyrobiska po kopalni odkrywkowej. Największe wyrobisko ma głębokość 15 m i tworzy kształt odwróconego stożka.
Idąc dalej wzdłuż granicy rezerwatu dochodzimy do następnej drogi i nią opuszczamy las. Dochodzimy do Bąkowa oraz drogi krajowej z Gdańska do Kościerzyny, skręcamy w lewo i udajemy się kolejnych kilkaset metrów. Musimy być czujni aby nie minąć zejścia w prawo szlaku z drogi krajowej (charakterystyczne miejsce – drogowskaz na Straszyn 4 km).
Kolejny etap wiedzie przez teren otwarty, następnie lasem docieramy do doliny Raduni o zbiornika wodnego powstałego na potrzeby elektrowni w Straszynie.
Następnie trzeba być czujnym ponieważ szlak zaczyna kręcić – najpierw wspina się na wysoki brzeg jeziora aby za chwile zejść nad samą wodę. Co chwilę trzeba przeprawiać się podmokły teren, przeskakiwać potoki , omijać jary itd.
W końcu wychodzi na dróżkę która doprowadza nas do dużego rozgałęzienia dróg. Znowu trzeba być czujny – bo jest to słabo oznakowany teren. My podążamy do góry drogą z betonowych płyt które doprowadzają nas do Bielkowa. Dalej mijamy opustoszałe zabudowania i wychodzimy na drogę która prowadzi nas do szosy Lublewa do Straszyna. Bądźcie czujni bo za chwilę szlak schodzi z szosy i wpada w brukowaną drogę która wije się wzdłuż kanału i zbiornika elektrowni, następnie dochodzimy do zbiornika kolbudzkiego (warto tu się zatrzymać na odpoczynek). Tak wijąc się wzdłuż brzegu, mijając przystań, kąpielisko dochodzimy do Kolbud.
Kolejny etap to już przeskakiwanie z ulicy na ścieżkę i z powrotem, mijamy kościół św. Floriana, dalej z ulicy na ulice i spotykamy szlak zielony (Skarszewski) i razem z nim dochodzimy do ronda przy szosie Gdańsk – Kościerzyna. Na tym rondzie kończymy przygodę z Bursztynowym szlakiem.

Niby to tylko 14 km ale trzeba przyznać, że ten szlak daje w kość. Szlak jest słabo oznakowany - ostatnie znakowanie odbyło się w 2005 roku, więc cześć znaków jest już zarośnięta lub w ogóle nie widoczna.
Pieszy spokojnie poradzi sobie z tymi trudnościami, natomiast rowerzysta musi być czujny - właściwie powinien przed każdym skrzyżowaniem dróg zwolnić i wyszukać gdzie ma dalej jechać.
Jednak wszystkie te trudy rekompensuje sam szlak – muszę przyznać, że jest bardzo urozmaicony i do tego urokliwy

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments